klasycznagorzka | e-blogi.pl
Blog klasycznagorzka
My heart is a ghost town 2015-05-31

Ostatni dziś majowy wpis, choć i tak będzie opublikowany po północy gdzieś tam. Ech, z godzinkę temu wróciłam od Kate. Ba, nawet żal mi było od niej wychodzić :( ahhahahha na ul. konc.... zawsze panuje gościnna atmosfera.vSerio czuję się tam mile widziana i tak przyjemnie :) Jak zwykle idę tam z zamiarem pogoszczenia się 3-5 godzin, poplotkowania itd a wychodzi, że zazwyczaj nocuję i czeka na mnie wyprasowana piżamka.


Wprawdzie miałam dziś wybrać się z Go w inne miejsce, ale nie mogłam zostawić Kate samej. Ilekroć mam zjebany humor i chcę iść na spacer nie robi głupich wymówek, po prostu idzie ;) W ogóle zaczynam utwierdzać się w fakcie, że na każdym etapie życia coraz to nowsze osoby są dla nas ważne i nie mogę się kurczowo trzymać tych samych. Możliwe bardzo, że taką nową osobą jest właśnie Kate.  Poza tym mam swego rodzaju sentyment do osób z lo, które wytrzymały ze mną tyle czasu. Możliwe, że chciałabym jakkolwiek to potem wynagrodzić czy jak. Wyszłam wczoraj przed 19. Była tam też jej przyjaciółka, którą okazję miałam już poznać i w której typie NIE JESTEM :D  Co nie zmienia faktu, że jest sympatyczna, choć nieco mnie zabolało, znaczy tylko troszeczkę, jak popatrzyła na mnie z litością słysząc, że nie chodzę w szpilkach i nie potrafię i że raczej mam wyjebane w wdzięczenie się i wyglądanie. FUCK THE SYSTEM rzekłabym. Że niby chciała mi dać do zrozumienia, że nie jestem bez tego jakąś "pełnowartościową kobietą"?  Późnym wieczorem I zostawiła nas w pokoju Kate i uczyłyśmy się do 4 nad ranem. Ona włoskiego, a oczywiście wspaniały vocab z angola. Zasnęłyśmy w ubraniach, w jej łóżku, z jej chorą stopą :(   HAHAHA jakie to śmieszne uczucie zasypiać kiedy robi się widno, kiedy poprzedniego dnia kładłam się, gdy było ciemno. Takie załamanie czasoprzestrzeni i organizm nie wie co robić.. Kurcze, naprawdę dobrze spędziłam czas i nie miałam wyrzutów, że się opierdzielałam. Kate dowiedziała się o istnieniu tego bloga. Generalnie wiedzą o tym 4 osoby i niech tak pozostanie. Ale jakby się zastanowić wielu ludziom poświęciłam tu kilka słów, czy tego chcieli czy nie.


Dziś, bo już mogę tak powiedzieć, z racji, że jest już 22 minuty po północy, że Szanowny ma imieniny. Taki duży, radosny dzieciak z niego :) Zastanawiam się, czy powinnam pokazać, że pamiętam, czy sobie darować. Akurat tego mega świętować nie będzie, ale pewnie urodziny to już niezły bash urządzi sobie ;/ Ale też nie pamiętam kiedy pisałam do niego. Bo nie było kiedy, nie było o czym.. jakoś tak wyszło. Rozluźnienie więzów.. chyba tak bywa.. choć dziś przebiegło mi przez myśl, jakby to było, jakbyśmy mogli rozmawiać o wszystkim tak normalnie. Wiem, to ja nie chciałam, ale zwyczajnie nie mogłam.. czas jest jednak zajebistą rzeczą :D



And you know I want your chokehold
Want you to bring it on back
Bring it on back, bring it on back to me
Bring it on back to me
Bring it on back


aaa, i jeszcze śmiesznym uczuciem jest stać pod akademikiem z gościem od fon bryt. Że niby o sesji, a potem taka niezręczna cisza i "To nie zatrzymuję Pani, proszę się uczyć" ahaahhahaah Choć nie ukrywam, że wobec tejże postaci mam pewne podejrzenia.


 


 



 


"Moja babka zawsze powtarzała: „Jeśli nie wiesz, dlaczego czegoś nie chcesz, to może właśnie tego chcesz albo po prostu jesteś tępy”. Niewykluczone, że chciałem tego kota." Chodziło o miłość


 


"Teraz mam długie godziny tylko dla siebie. Długie piątkowe wieczory, w trakcie
których czuję się trochę jak w późnej podstawówce, że chciałabym dokądś pójść,
gdzieś wyjść, spotkać się z ludźmi, ale nie mogę. Mam koc, telewizor, lody
czekoladowe Grycan i awersję do spotykania się z kimkolwiek istniejącym naprawdę.
Mam wrażenie, że mimo wszystko nie jestem sama. Czuję, że w tkance miasta jest
nas zatkniętych więcej, kobiet i mężczyzn, ale nie spotkamy się nigdy na mityngu.
Jesteśmy skażeni, w środku wyszywani na smutno, szukamy mocnych wrażeń
i wesołego towarzystwa. Przy czym wesołe towarzystwo nie może być niepijące.
Pardon – nie mogło."  Najgorszy Człowiek na świecie.


Ja jebe, czuję jakby opisywało mnie w stu procentach. Aż się ma ochotę napisać : coś? ktoś?


"Pat zawsze była w miarę rozsądna, ale żądna miłości, neurotyczna i nieszczęśliwa.
Pamiętam ją, jak siedziała na balkonie w za dużym swetrze z rękawami naciągniętymi
na dłonie, może paliła papierosa, w każdym razie pytała: „czy w ogóle istnieje coś
takiego jak miłość?” i chodziło raczej o to, że jest wydrążona boleśnie w środku. Że
woli raczej być sama. Że świat zamknięty w jej układzie nerwowym nie wydostaje się
na zewnątrz, ale bardzo ją boli. Że jest bezradna w tak zwanym życiu codziennym. Że
jest, mówiąc krótko, jasnoniebieska." Najgorszy człowiek na świecie


We mgle 2015-05-29

Ostatnie dni upływają pod znakiem wiecznego zmęczenia, niedospania, melisy, tabletek na uspokojenie. Zdążyłam się już kilku ludziom pożalić, jakie to ja mam beznadziejne życie. Ech, smutno mi Boże.. dzisiaj jest tak piękna pogoda, wyszłabym nad Wisłę na piwko, ale samemu to tak przypał, jeszcze się jakieś dziwaki przyczepią, jak po koncercie Grubsona ostatnio. Od dwóch dni ciągle mylę przystanki, wyjścia w metrze, gubię się po prostu.


Kate nie może pójsć ze mną , bo ma skręconą kostkę, Monic uczy się do egzaminów, więc generalnie pozostaję w czarnej dupie z własnymi chorymi myślami.  Poza tym nie wiem, nawet czy mam korki z niemca czy nie, bo możliwe, że się rozmyśliła ta laska. Materiały jej przysłałam, feedback otrzymałam, ale niczego nie ustaliłyśmy.


Jestem przerażona sesją, już nawet nie tymi jebanymi pisemnymi, ale ustne.. Niemka i Austriak? serio?! ostatnio Pani M powiedziała, że jest słabo i nie wie, co ja zrobię na tych ustnych. Kompletny paradoks.. tutaj nie mogłam się przez nerwy wypowiedzieć nt Gleichberechtigung a u CH temat był mniej życiowy i jakoś może przez to było lepiej, że mnie pochwaliła.. serio, ja się cieszę, że wgl coś mówię.. tylko, że to wciąż za słaby materiał na tłumacza :/ :/ więc generalnie NO FUTURE



"(...) w środku jesteś spiętym, wystraszonym ciałkiem, które wolałoby porozumiewać się z otoczeniem za pomocą dziwnych dźwięków, a nie zdań wielokrotnie złożonych z orzeczeniem, bo przecież słowa nie oddają stanów emocjonalnych i nie są zdolne wyrazić tego, co najważniejsze, oraz ponieważ nie za bardzo masz z kim podzielić tą refleksją."


Małgorzata Halber "Najgorszy człowiek na świecie"


sprawdziany też idą coraz gorzej.. to jest juz etap rezygnacji.. a już wiem, że z jednego przedmiotu czeka wrzesień.. nie mam siły. Zrobiłam w końcu te badania sanepidowskie, nie powiem, że mnie to nie zabolało finansowo, ale  takie wymogi do różnych prac ;/



Na szczycie 2015-05-24

Po dzisiejszym dniu mam słodko mieszane uczucia, właściwie po jego końcówce..


Rano, 11 pojechałam na korki, jestem z nich w chuj niezadowolona. B zadawała takie pytania na które ja nie potrafiłam odpowiedzieć, oczywiście wiem, jak się używa aller, alle, alles np aller Anfang, alles Schlechtes, alles Gute itd nosz, kurde, to jest uzależnione od rodzajnika rzeczownika, a niektóre to są typowo utarte zwroty. Boję się, że w pewnym stopniu traci ze mną czas, kasę i jest zdezorientowana, a ja zdenerwowana coraz bardziej. Coraz bardziej się utwierdzam w przekonaniu, że nie powinnam być nauczycielem. Niektórzy mają wyobraźnię przestrzenną, matematyczną, a tutaj w języku trzeba mieć trochę talentu, wyczucia i zmysłu. Powiedziałam jej, że aż wstyd mi brać za coś takiego pieniądze i że może się rozmyślić.. co będzie zobaczymy w następnym tygodniu.


Potem wróciłam do akademika, wykąpałam się, przejrzałam nieco czeski. Przed 20 Monica wpadła na pomysł by udać się na koncert Grubsona. Na początku nie mogłam się rozluźnić ,ale jakoś potem próbowałam dać ponieść się muzyce, o dziwo bez alkoholu, nie licząc maleńkiego, mikroskopijnej wielkości cyderku, rozdawanego przy wejściu. Performance miał naprawdę zajebisty, jestem pod wrażeniem, mimo iż nie wyznaję się w takiej muzyce.


Potem najmniej miły akcent na zakończenie dnia. W metrze Politechnika podszedł do nas jakiś gościu, najebany mocno jakoś nie był, ogarniał, ale nie jestem do końca pewna, czy nie brał czy coś. Pyta się głupkowato w jakim kierunku jedziemy, toż kurwa widzi, że Kabaty.. i na jakiej stacji.. tyle mu zdradzić nie mogłyśmy.. tak zjebanie próbował nawiązać rozmowę, że aż nie mogłam się powstrzymać od szyderczego uśmiechu, co od razu złapał. Monika była spokojna i stonowana, co odebrał jako pewnie lekko najebana i uległa = może zagadam, to porucham. Dobra, w końcu nadjeżdża ten pociąg, ten myślał, że wsiądziemy razem, ale poszłam kawałek dalej, Monika podążyła za mną, tamten przypapłętał się. Zaczął wypytywać ile mamy lat, skąd jesteśmy, skąd  i ile się znamy.. nie powiedziałysmy prawie nic, w sensie żadnych informacji, no kurwa, żeby nas potem śledził czy nachodził idiota.. i do Moniki, że porozmawiałby z nią dłużej, na co ja, że raczej na to nie pozwolę, i że i tak wysiadamy wcześniej od niego, na co ten, że nie jestem jej matką, że sama zdecyduje itd i pojechał mi takim argumentem, że nie wiem, czy wyszłam z twarzą z tego, ale jakieś babki miały bekę niezłą z nas.. powiedział, że do mnie to chyba nikt nie zarywa i dlatego tak się zachowuję.. ukuło mnie lekko  sercu, serio, tylko, że jak mam się zachowywać, jak z dupy obcy facet pierdoli jakieś głupoty.. i raczej był bardzo zdesperowany (mówił, że jedzie na Imielin na imprezę do kolegi, więc ciekawe po co mu wchodzić w konwersację z przypadkowymi laskami: no rejczel by ją na ten melanż zaciągnąć skutecznie, a potem niech się dzieje wola nieba :/ ) Z uśmiechem gorzkim na ustach powiedziałam, że nie zna mnie i nie wie nawet, w jakiej sytuacji się znajduję.. kurwa, skąd się tacy ludzie biorą.. ale to był ten sam schemat, co z naszym kolegą Jurijem.. widział, że Monica po winie traci rozwagę, czujność i już myślał, że to wykorzysta, i tu dupcia, bo nagle wkraczam sobie JA :D inna sprawa, że nie jestem aż tak dumna, wulgarna i chamska jak się wydaję na pierwszy rzut oka, ale to jest tylko jeden ze sposobów na obronę, a faceci nie lubią chamskich, wyszczekanych i myślał ten gościu, że mnie uderzy, że mi zabraknie mowy w gębie, ale tak nie było. AHAHA na koniec przy naszej stacji dla beki pozdrowiłam go chamskim 'Bądź zdrów, trzymaj się, ale my naprawdę już idziemy" jak gdyby nigdy nic. Panie obok dalej miały bekę. Czuję się trochę lepiej móc napisać o tym tutaj.. zresztą mam wiele ważniejszych rzeczy do załatwienia w najbliższym czasie. Ale raczej mało prawdopodobne, że kiedykolwiek spotkamy tego samego człowieka, uffff, nawet w sumie nie pamiętamy, jak wygląda.  A nie można się mścić na własnym zdrowiu za głupotę innych ludzi. Co nie zmienia faktu, że jest mi tak przykro, że albo cipy albo sami zboczeńcy po tych ulicach się panoszą. Ech :/ Kurwa, boje się tego moralnego burdelu jakim jestem otoczona.. to chyba za dużo jak na moją dziecięcą duszę.. bo my chyba z Moniką mamy takie za dobre serca. Boże, nie sądziłam kiedykolwiek, że tak ciężko spotkać ludzi z czystymi sercami i duszami.. ciężej niż kiedykolwiek.. NO WITAMY W ŚWIECIE DOROSŁYCH: a raczej ludzi, którym się wydaje, że takimi są, bo mają 50% zniżki z tytułu bycia studentem, miejsce w akademiku ,socjalkę, są daleko od domu, a kluby stoją otworem i prześcigują się w tym, kto ile "zaliczył" Kurwa, gdzie się podziewa moralność, szacunek do innych i samego siebie.. zero pomyślunku nad postępowaniem: a co tam, że biorąc ślub, czy mając własne dzieci, będzie się w duszy stwierdzać: ale byłam dziwką/ ale byłem chujem. Ta jebana chęć przeżywania wszystkiego tu, teraz, byle jak, byle gdzie. I nie dam sobie wmówić, że to są uroki młodości, no kurwa nie dam. Uwielbiam w takich momentach do bólu swoją nieufność. W kontaktach szkolnych to często psuło i uniemożliwiało mi nawiązywanie znajomości (nadal to tak działa), ale teraz broni mnie to od złego. Bynajmniej mi się tak wydaje, bo nie daję sposobności zawiązywania dziwnych znajomości, które mogłyby zakończyć się jakimiś tragediami.


Pomimo wszystko mam wrażenie, że coś tam nade mną czuwa, że nie stało mi się w tym dziwnym mieście nic złego. I może w końcu powinnam ten gaz pieprzowy zakupić. Kimkolwiek jest ten Anioł Stróż, należą mu się podziękowania i propsy :P Druga osoba dowiedziała się o istnieniu tego bloga, Monic. Chciała go zobaczyć, ale nie zrozumie tu wiele rzeczy.. musiałaby znać całą historię z Szanownym, a nie chcę już tego powtarzać.. było, minęło. Coraz bardziej chyba  umiem na to chłodno spojrzeć, choć uraz pozostaje. Odzywał się, rodzice go odwiedzili. Lux spoko, Pan W, jak na buntownika przystało, nie chce się niemieckiego uczyć :D i tak ma ode mnie propsy :D


Ponadto kolega X, nie odzywa się. Bałam się, że go spotkam na Agrykoli. Że nie daj boże, się upije czy coś. Martwię się chyba. W sensie, pamiętam, jak się z 2 razy mi żalił, że nuda, stypa i czy może z tej bezradności nie wdał się w wir melanży, czy nie robi tego co ja kiedyś.. albo, że wpadł w złe towarzystwo. miałam bardzo dobre chęci się zobaczyć, na co skomentował, że woli się do sesji uczyć.. znaczy po części rozumiem, po części zastanawiam się, czy nie jest to tak, że odpłaca mi się za jedną rzecz.. szkoda, bo mogłabym mu coś wyjaśnić..


dobra, naprawdę lecę spać, bo późno ostro. Uff, wyrzuciłam z siebie chyba wszystko. :)


Znajdź ramiona, które będą Cię przytulać w najtrudniejszych chwilach.
Oczy, które będą patrzeć na najbrzydsze.
I serce, które będzie Cię kochać w najgorszym.
Wtedy znajdziesz prawdziwą miłość.


Kryptonite 2015-05-22


"Nie przestrasz się, proszę, gdy poczujesz moje wargi na szyi. Nie chciałem całować, to tylko bezradna miłość."


— Franz Kafka


Także ten tego.. dziś Pani Ch rozwaliła system. Zapytałą mnie tego tekstu, który podobno miałam umieć, ale w nerwach to jak zwykle. No i powiedziałam niezbyt wiele, coś mi tam dopowiadała potem zapytała o opis obrazu, dobra, jakoś poszło, w końcu go widziałam i sama opisywałam. A ona do mnie, że jest postęp, widzi potencjał itd byłam w szoku!!! ahha niezły moment by meinem Herzen Luft geben :D


Weekend zapowiada się chujowo. Jak zwykle.. :/



„Nein Herr, der Wagen nicht, es ist ein Band von meinem Herzen, das da lag in großen Schmerzen 2015-05-18

Ejch.. już nawet nie będę wspominać, jak przygotowania do sesji, żeby się nie dołować. Co nie oznacza, że się nie uczę, aczkolwiek nie wierzę w sukces przy jednym przedmiocie. Achso.. trochę beka.. aahahahahahahahahaahhaah dobra chui nawet bardzo. Chciałam trochę komuś pomóc, ale jakbym odeszła z policzkiem.. nieco.. choć sama nie wiem, co i jak już czytać pomiędzy wierszami. Zwyczajnie było mi przykro i szkoda człowieka (zwyczajnie wydaje mi się, że to nieco podobna sytuacja do mojej), ale jeśli ktoś sam nie chce dać sobie pomóc, to ja już nic nie sprawię.. ahahaha jeszcze lepsze, że mogłabym o sobie mówić to samo. Super.Najgorsze jest to, że chyba wiem, co jest grane, ale chyba nie mogę tu niczego zrobić, a już wydaje mi się, że postawiłam jakieś nieostrożne kroki (ps. o ile się tak po polsku mówi) i przy okazji zbłaźniłam.. ale i tak nie udało się w środę ukryć, że nie jest za dobrze.. sam się wygadał, że nieco słabo. Kurde, po tym środowym piwie nie daje mi spokoju ta sprawa. I jakoś podświadomie chyba chciałabym się spotkać i porozmawiać z X, ale nie wiem, czy próbuje się odpłacać mi za coś czy się mnie boi.. nie wiem.. może niebawem sytuacja się jakoś oczyści i wyjaśni.


Ps. aktualizacja po kilku grubych godzinach: JEBIE MNIE TO. Mam, a raczej nie mam swego życia, więc nara, w sumie to nie wczuwam się.


W czwartek dzwonił Szanowny. Trochę żeśmy pogadali, ale bardzo ogólne sprawy, nic konkretnego.. tak żeby się to kupy trzymało. Niby miło i normalnie, ale nie wiem..


ps. kurde, naprawdę ostatnio tak ciężko mi się po polsku pisze, jakieś niezgrabne kolokacje i składnie, których w polskim nie ma :/


Wgl dziś robiąc zakupy w biedrze było mi smutno, że robię zakupy na cały tydzień na jedną osobę.. dla jednej osoby to już bierze się cokolwiek.. i to chyba takie smutne. haahhaha kurde, miałam ochotę wypić piwo.. nienawidzę dni, kiedy jedynym, co stawia mnie na nogi to KAWA lub PIWO..



"Głód nie jest tutaj - uderzyła go po brzuchu wierzchem dłoni. - Tu tylko czasem kiszki grają marsza. A głód tkwi tu - dotknęła jego piersi. - Nigdy tego nie zapomnij."


William Faulkner "Dzikie palmy"


"Nie wiem. Rytm mojego życia wyznacza teraz samotność. Samotność to piekło. I nie wie o tym nikt, kto nie budził się sam w pustym mieszkaniu, gdzie jedynymi głosami dochodzącymi do domu są odgłosy życia sąsiadów. Ich poranki, kawy, kłótnie i nerwowe zbieganie ze schodów. Samotność, gdy rozumiesz, że czyjeś: „sprzątnij ze stołu", „przynieś płatki" i „kto pierwszy do łazienki" to jest codzienność, którejpragniesz, a której nie masz."


 



"Mała, to dziwne. Raz mi się chce żyć, a raz po prostu kurwica człowieka trafia. Kładę się do łóżka i nie potrafię zasnąć, sam nie wiem czemu. Po prostu leżę i tyle. Gapię się w ten sufit i nie umiem niczego zrozumieć. I jest jakoś tak… Tęskno? Smętnie? Nie wiem. Za dużo nie wiem, Mała. Tylko jedną myśl ciągle gdzieś tam mam, w tej głowie. Że chcę do Ciebie. Że powinienem być obok Ciebie. I to tak bardzo, że ciężko wytrzymać.
Chodźmy stąd, proszę."


Mikołaj Bajorek


23:50 19.05 Powinnam się uczyć do Schwencke, zaraz zacznę.. nie wytrzymałam: wyszłam z Kate na spacer, wypiwszy wcześniej melisę plus coś na uspokojenie. Czuję się całkiem lepiej, tylko dużo mi strasznie. Ale lepsze to niż jak mam do wyboru kawę lub piwo. Do pracy rodacy!


20.05 17:16 kurde, słabo poszedł Schwencke


"Już wkrótce pojmiesz subtelną różnicę między trzymaniem za rękę, a spętaniem duszy. I zrozumiesz, że miłość nie oznacza wsparcia, a przyjaciele bezpieczeństwa.
Nauczysz się, że pocałunek to nie kontrakt, a prezenty to nie obietnice. Zaczniesz przyjmować porażki z podniesionym czołem, nie spuszczając wzroku, jak dorosła, nie jak zrozpaczone dziecko. Nauczysz się też budować swe drogi na fundamencie dnia dzisiejszego, ponieważ jutro jest zbyt niepewne. Wnet pojmiesz,
że słońce może spalić, jeżeli przygrzewa zbyt mocno.
Załóż więc własny ogród i sama ukwieć swoją duszę, zamiast czekać, aż ktoś przyniesie ci kwiaty. Zobaczysz, że tak naprawdę możesz przetrzymać wszystko, że jesteś prawdziwie silna,
że jesteś wiele warta."  <3 suodko




13tego.. czyli jak w jeden dzień zmieścić wyjątkowo wiele rzeczy 2015-05-14

mhm nie pamiętam kiedy ostatnio tu byłam, ale mam kilka rzeczy niekoniecznie do przekazania komukolwiek, ale właściwie uwiecznienia. Miałam się wybrać na Juwe, ale wyszło jak wyszło i skończyłam na tworzeniu jednej rzeczy na dojcza. Jak wiadomo sesja sie zbliża nic nowego, więc nie będę tu zanudzać.


Dziś był nawet spoko dzień choć nieco dziwny. Zaczęło się tym, że spałam ponad 3 godziny i wypiłam 2 kawy, miałam 2 kolosy i jedną poprawkę, z czego jednego kolosa sobie odpuściłam. Gdzieś w międzyczasie porozmawiałam z Go, chyba z sukcesem poprawiłam, coś co czym sobie zawracałam głowę od miesiąca i może nie aż tak źle napisałam jedną rzecz z fonetyki bryt. Rano cudem zawlekłam się na czeski, ahahahah Prof. T rozwala mnie kiedy patrzymy na siebie jednocześnie i się śmiejemy. Chyba mnie lubi, to nawet śmieszne. Pośmielim się rano z Panem Ma, i tak połowa dnia upłynęła. Potem choć już zamiarowałam się wywinąć z tego, zawlekłam się znów w okolice Cam na pifffko. Chodziłam dziś jak zombie, taka styrana, ale co tam :) Atmosfera była całkiem fajna, bałam się, że będzie w chuj gorzej i że będę chciała uciec po godzinie, ale okazało się całkowicie inaczej, skoro od 18-24 nie było mnie w pokoju. Był Waś, który zostawił w H swój plecak i wracał się po niego, koleżanka Kate- spaliłam buraka, bo wcześniej lekko się zaśmiałam z bi, w żadnym razie nie poniżałam nikogo, a potem się okazało, że ona sama jest... ahahaha co więcej powiedziała mi, że nie jestem w jej typie. AHAHAHAHAHAH nie wiem, czy śmiać się czy płakać- w sensie, czy to może pocisk do mojej osoby- HAHAHAHHAHAHHA.  Plus z wyglądu przypomina Zi. Oczy takie ciemnoniebieskie, włosy jasny ale nie świński blond. Słucha rocka, nawet miała dziś czarną, skórzaną z ćwiekami. Istna Zi.  Miła, sympatyczna i tak dalej, ale naprawdę, wolę takich rzeczy nie wiedzieć na samym początku przy poznaniu, bo to burzy mi cały obraz danej osoby. Wprawdzie nie widzę jej jako demona piekielnego, bo jest bardzo miła i ładna itd, ale wolałabym znać ją dużo dłużej i naturalnie po jakimś czasie dopiero. Nie no , miło, spoko było, żeśmy się pośmieli, napili, nie no miło. Aczkolwiek nijak pasowało mi zachowanie jednej osoby, w sensie ZNÓW czułam się osaczona i przytłoczona i przez to jako obronę musiałam stosować atak i wtedy ludzie, którzy mnie mało znają, sądzą, że jestem suką. Ale zwyczajnie nie wiele osób może naruszać moją strefę prywatną czy jak się to tam po polsku mówi.  Wprawdzie wcześniej chciałam nawet jakoś pomóc, porozmawiać czy jak, bo mi szkoda było, ale nie chcę żeby ten ktoś myślał więcej niż należy. Że niby jakieś zielone światło czy coś.Zwyczajnie pewne gesty mi nie pasowały, i tak od dłuższego czasu mnie tylko naprowadzało co do pewnego wniosku, ale nie robię zasadniczo nic z tego.  Naprawdę dziwnie i niezręcznie tłumaczy mi się takie rzeczy... ale na szczęście często nie wychodzę w takim gronie, więc nic się dziać nie będzie, bo nie będzie sposobności do dziwnych zdarzeń, choć jednak może było by lepiej, by wyjaśnić te niedopowiedzenia.


Dnia następnego skonfundowana o suchym gardle (zakupiłam po drodze butelkę wody) wybrałam się na nieszczęsny czeski. ahahahaha Pytałam się Pani T o nieobecności i możliwość ich poprawy. Mi odpisała, że w porządku itd a Panu M, że "ciekawe kiedy chcecie odrabiać te nieobecności, to tylko lektorat" kurcze, mnie chyba naprawdę lubi. Wczoraj wgl zanim zaczęła zajęcia to wymieniłyśmy się spojrzeniami i uśmiechnęłam się do niej, na co ona mi odpowiedziała tym samym :) ahahah śmichowa babeczka. Ech, serio dużo się działo, ale teraz muszę lecieć na jebaną EG, bo prezentacja? serio? dobra, jakoś tam z dupy opowiem...o i ostatnia dygresja, myśl, do której sama się uśmiecham, po wczorajszym dziwnym incydencie, tak tym, po którym jestem właśnie SKONFUNDOWANA: kurde, nawet spoko, że jestem alleine. :D ahahahah i co więcej nawet jestem spoko przyzwyczajona do takiego trybu życia. ahahaha TAKE A DEEP BREATH :D


VERWIRRT.


Boli mnie głowa, dopijam powoli kawę, w tle leci przyjemnie sobie Coldplay, ja z ciarkami na rękach i nogach sobie opracowywuję "Adjectives" Kurwa, jednak nie mam siły zrobić cokolwiek na zajęcia. Zapiłabym się..


Take a deep breath :D 2015-05-04

Ojaaaaaa :3 dawno nie było tak pozytywnej notki. Ahoj, cześć i czołem !!! Wróciłam z jedynej i zarówno najbardziej udanej i zajebistej majówki na jakiej byłam. Wczoraj gdzieś o 22 wczołgałam się zmęczona, zmachana i szczęśliwa na trzecie piętro naszego wspaniałego akademika ;)


W czwartek wyjechałyśmy, po ponad 2 godzinach drogi dziewczyny odebrały nas, wyściskałyśmy się, naśmiałyśmy co niemiara. Mieszkają na mega fajnym osiedlu, ale potem pojawiają się pewne problemy jeśli chodzi o warunki wynajmu, ale niestety jak się okazuje obcy ludzie obejdą się lepiej niż znajomi. Był babski wieczór, wina i "Kobiety, które niosły śmierć" Wypad do kina, pizza, sesja zdjęciowa :D W końcu udało mi się złapać I na parę chwil i spokojnie porozmawiać o kilku sprawach. Jest szczęśliwa i to jest najważniejsze :) Ale ma niezły zapieprz na wydziale. Było cudownie móc znów się z nią zobaczyć, na żywo face to face. Wciąż to samo poczucie humoru, komunikacja bez słów, ech uwielbiam ją normalnie :D


Potem szybko się znalazłyśmy z Kate w Sł.. Jej rodzina jest mega. Ciągle się coś dzieje. 5 kobiet i dwóch facetów: istny BABINIEC :D wypiłyśmy 2 butelki wina przy dobrym filmie Jej tata o dziwo nie miał przeciwko bym zapaliła.. nie robiłam tego od pół roku, ale przy winie poczułam jakaś potrzebę. Może nie na całego, ale na pół fajka owszem. Wycieczka rowerowa i nad jezioro. Ech było super. W tej monotonii nagle coś takiego. A, weź w końcu głęboki oddech :D Szczęśliwe i zmęczone wróciłyśmy do stolycy. Doceniłam to miasto trochę, myślałam, że go nienawidzę, ale porównując go z Odzią nawet spoko. Tutaj wszystko jest wielkie, trzeba się odnaleźć, szukać, przesiadać i różne typy ciemne, ale budynki są nie takie złe, no zależy gdzie, ale jest sporo parków itd. Rodzina Kate pożegnała mnie jak członka rodziny, a tata nawet pocałował w rękę ku memu zdziwieniu, że ktoś teraz tak zachowuje się gentlemańsko iście. Ojeju :3 ahaha chyba po raz pierwszy spałam 3,5 godziny :P dlatego dziś odsypiałam to na wykładzie. Dziś nawet nienajgorszy dzień. W sumie jeden z lepszych. na drugich zajęciach nie ogarniałam, co się dzieje, bo laska po niemiecku wyjaśniałą program pisany po angielsku. Pojebane to trochę wszystko ale okay. Na następne zajęcia to nawet nie chciało mi się jakoś iść. Chui. To samo, można sobie w domu zrobić. Potem bardzo miłe zakończenie dnia. Mianowicie po raz pierwszy od dwóch lat byłam na kawie z kimś innym niż nasz Szanowny. Nieeee, nic z tych rzeczy, tylko dawno obiecana kawa, w ramach podziękowania za pomoc. Pośmielim się trochu, z wydziału, z pracy, z życia. Naprawdę bardzo w porządku kulega, naprawdę może być dobry kontakt na przyszłość.  Propos Szanownego, pisał coś tam w majówkę, ale postanowiłam to po częsci zlać, po częsci bedąc u dziewczyn nie było czasu. Po chui. Napisałam dwie zdawkowe odpowiedzi. I tak z fb wszystkiego się dowie. Sam też wstawił jakieś foty, widocznie sam był u tego wujka. To jest straszne, ale kiedyś szukałam pretekstów, teraz daję jakieś zdawkowe, krótkie, z dupy odpowiedzi. Chyba jestem zmęczona takim typem ludzi. Ciągłym dawaniem z siebie, słuchaniem, poświęcaniem czasu, uwagi.. potem zaczyna się wkurwienie, trochę żal i koniec końców obojętność. Nie wiem, czy to czasowe czy będzie coraz gorzej. Nie wiem, nie mam czasu, sesja się zbliża :/



"Co mnie nie zabije, to mnie wzmocni, mówi jeden z najgłupszych sloganów psychologicznej nowomowy, bo to, co mnie nie zabije, może mnie zmienić - na długo albo na zawsze - w żyjącego trupa z wypalonym środkiem i pozorem ruchu."


— Joanna Bator


 


"Your friend, Miss Marianne, too—which you will not be sorry to hear. I do not know what you and Mr. Willoughby will do between you about her. Ay, it is a fine thing to be young and handsome. Well! I was young once, but I never was very handsome—worse luck for me." HHAHAHHAAH EXCATLY "Sense and sensibility" :D



e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]