klasycznagorzka | e-blogi.pl
Blog klasycznagorzka
Hey, I don't know, so tell me :D 2015-03-20

Mhm mogę przyznać, że od środy nie tak źle się czuję. W środę były odwiedziny i ilości mięsa takie, że ledwo domykam małą zamrażarkę. ahaha wieeeem, bardzo żem rodzinna.  Ze smutkiem, a wcześniej ze zdziwieniem przyznaję, że jestem jakimś zwierzątkiem ostatnio. Otóż, ostatnio martwię sie jedynie jak sie przekimać i najeść. Dziwne trochę. Takie prymitywne potrzeby :/  Jeszcze parę dni temu brała mnie cholera, nerwy i jakieś dziwne sny miałam. Nieważne, to przez te nerwy i takie tam.


Potem postanowiłam sobie pójść do parku, Kate nie mogła, bo ma napięty czas w UNIWEREK.TV. Ale za to zaprosiła mnie do mieszkania. ahahah jak to tradycyjnie choc po jednym piwie obaliłyśmy i wróciłam dopiero przed północą.. i nawet współlokatorki się trochę o mnie martwiły, dzwoniąci  pytajac, czy dobrze sie czuję itd. ahahha! beka. Poza tym nie napisałam jednego wypracowania, dobra, i tak nie na ocenę. Ale na in-class czeba zajrzeć do notatków :/


Dzis skończyliśmy wczęsniej zajęcia. Namówiłam Go bysmy gdzieś się przeszły, choć ona była śpiąca :p I muszę stwierdzić, że dobrze mi robią spacery na świeżym powietrzu. Aż zapomniałąm jak to było  2 lata temu, kiedy w sumie nie bywałam nawet w pokoju, tylko ciągle gdzieś na rejonach miasta P. ahahah wieeem, to te światło słoneczne wpływa chyba na samopoczucie, nicht wahr? :p mhm szczegół już, że prawie sie nie porzygałyśmy od chipsów. Ale spędziłyśmy trochę czasu razem itd ;) i Go powiedziała jedna rzecz, której może nie chciałąm do siebie dopuścić i sobie uzmysłowić: Relacje mają to do siebie, że z czasem niektóre się rozluźniają. I w każdym etapie życia, z kim innym zacieśniaja się one itd. Bo ja za bardzo czasem zabiegam, by tu do tego czy srego napisać, co u niego. A takie osoby same z siebie, to przez pół roku nie umieją napisać. Nie, to nie. PIS YOŁ.Nic na siłę :D


Kurczę, jakoś się tak uspokoiłam. Może jej towarzystwo dobrze na mnie działa. Bestimmt.



"Czasem niepowodzenia przychodzą jedne po drugich jakby tłoczyły się w kolejce właśnie do Ciebie. Pomyśl sobie, że kiedyś ich pula musi się skończyć, bo życie składa się z etapów lepszych i gorszych, pomyśl też, że nigdy nie jest tak źle jak się wydaje. Kolejna rozmowa o pracę z której nic nie wynika, kolejny zdradliwy przyjaciel, kolejne stracone pieniądze i kolejne słowa, których nigdy nie chciałeś wypowiadać. To się skończy, ale nie od razu i nie w jednej chwili. Daj sobie czas. Uspokój się. Przecież to nie pierwszy i nie ostatni Twój kryzys."


by persephone


 



"Niewielu jest ludzi, z którymi chcemy przebywać i z którymi jest nam dobrze przez większość czasu. Jeśli uda Ci się kogoś takiego znaleźć, pamiętaj: walcz o niego."


Jonathan Carroll


i ostatni, pasuje do mnie w milion procent.



"Może człowiek, jak skóra na dłoniach, robi się twardszy pod wpływem stale zadawanego bólu."


Veronica Roth – Wierna


a to właśnie, czego nie potrafię wytłumaczyć wielu ludziom, a zwłąszcza mojej 26-letniej współlokatorce, która chyba mnie za dziecko uważa, co częściowo i jak sądzę;


- Jestem normalną kobietą - podjęła dziewczyna - ale od pewnego czasu, od początku właściwie, nie ma w moim życiu żadnego mężczyzny. Mogłabym mieć, wybacz mi ten zwrot, ale nie chciałam. Nie tylko dlatego nie chciałam, to też ci chcę powiedzieć, że brzydzę się tą grą, tym łaszeniem się, tym podchodzeniem, tym skradaniem się... Tymi ociekającymi słówkami, tym ociekającym wzrokiem, tą ociekającą śliną - dodałem w myśli.
- ...Kiedy widzę - podjęła - jak to robią inni, czy to mężczyźni, czy to
kobiety, kiedy jestem tego przypadkowym świadkiem albo niekiedy
obiektem, to nie wiem... chciałabym się schować pod stół albo zniknąć nagle, wyparować, żeby tego nie oglądać. A czasami to... czasami to muszę wyjść do łazienki, bo robi mi się niedobrze. Nachodzą mnie wymioty.



Niesamowite - pomyślałem. Chyba po raz pierwszy słyszę kogoś,
kto mówi o tych sprawach tak, jak ja bym o tym mówił. Niesamowite.


— Edward Stachura, "Pokocham ją siłą woli" [fragment]


niedziela. 22.03.2015. z leksza smutno mi się zrobiło. Wczoraj powiedział, że idzie z J do baru, a potem chyba podjara, że widział go rzygajacego. Teraz ma jakiegoś gościa, i nie pytam kim on jest.. Po co on mi to wszystko mówi? nie widzi, że jest mi przykro. Cierpi, że nie ma tam prawdziwych przyjaciół. Tymczasem ja jak pojebana Penelopa czekam.. czekam.. czekam..






Wieża melancholi ;/ 2015-03-15


Dziwne dni nastały. Ostatnio ciężko mi odróżnić, czy jestem smutna czy wesoła, czy w depresji czy chui wie.  Nie wiem, co właściwie robię, a czas spełza na niczym. Prawie jak w kawale: Student, to taki bezrobotny, z którego rodzice są dumni. W tym tygodniu mam mieć podobno wizytę brata z żoną i prawdobodobnie Marii. Będzie jadło :D


Oczywiście jestem z tego typu ludzi, że wiem, że coś dzwoni, tylko nie wiem, w którym kościele. Mianowicie wybrałam się na konkurs taneczny do Gosi. Zapisałam źle adres: miało być ul.1 sierpnia 36a , a oczywiście ja poszłam pod 32a, tyle, że to blokowisko jakieś, potem jeszcze krążyłam wokół 36, ale zrezygnowałam. To się nazywa mieć pecha :/ Przykro mi było, bo chciałąm jakoś inaczej niż zawsze spędzić sobotę, a wyszło, jak zwykle.


Poza tym I poświęciła mi 2,5 godziny rozmowy na Skype. Bardzo się ucieszyłam, trochę nawet przypomniało mi się, jak to było kiedyś. Takie basy ze wszystkiego. Jeju, jeśli odwiedzimy ją w maju, to nie wiem, czy będę umiała się rozstać z nią spokojnie. Pewnie odżyją wspomnienia. Przy tej okazji dowiedziałam się też jednego faktu z życia naszej wspólnej koleżanki, z którą mamy już słaby kontakt. Wciągnęło ją miasto Thorn, imprezy i niezaciekawe przygody. Jej chłopak w takim razie jest naprawdę złoty, że nie rzucił jej w cholerę. Tylko pozazdrościć  Wieeem, w tym momencie za bardzo zajmuję się życiem innych, ale oczywiście pamietać musimy, że nie mam swojego. PIS YOŁ. Ale im więcej słyszę o życiu naszych znajomych, tym bardziej zaczynam się bać, czo te studia robią z ludźmi.. martwię się o nich. Moralność niektórych ludzi lega w gruzach, tracą w moich oczach, nie mówiąc o szacunku. ahahah uwielbiam jak niektórzy napiszą raz na pół roku, albo wyświetlą wiadomości nie odpisując. Ale maja czas na napisanie komuś załosnych życzeń na osi czasu.. das bleibt viel zu wunschen ubrig.  I jeszcze jeden taki znajomy, który skoro sam przyznaje, że chyba wpada w depresję, to chyba nie za dobrze z nim... chciałaby jakoś pomóc, bo chyba wiem, jak to jest, ale nie chcę, żeby moja chęć pomocy została źle odebrana. Serio, trochę dziwnie..ale on chyba sam nie wie co robić.. nie wiem, może będę od czasu do czasu, częściej sama do niego pisać czy jak? mhm mal sehen.


Tak, no i mój Szanowny Przyjaciel opuszcza dziś ojczyznę.. nie miałam ochoty z nim pisać czy rozmawiać podczas jego pobytu. Ciężko mi naprawdę, ogromnie stwierdzić, że chyba nie mam z nim o czym rozmawiać.. boję się, że to z czasem się sknoci maxymalnie. Momentami nie lubię wręcz z nim rozmawiać.. to chyba jak z dziećmi.. mam na myśli, że kiedy się oparzą, są bardzo ostrożne i naturalnie unikają źródła bólu. Czy ze mną też tak jest? Czuję cos podobnego. Ma niedługo zazdzwonić się pożegnać, choć ja nie mam mu nic ciekawego do powiedzenia. Taka życiowa nuda. ahahahha niczym na dzikim zachodzie, te kłęby takich suchych roślin, które tak kołują się i przemieszczają pod wpływem wiatru :p


No i szukam kogoś na korki z niemca i angola, ale ci ludzie mnie rozpierdalają normalnie. Jedna z jakiegoś Józefowa, inna ze Slawistyki, nie ma hajsu, a poprawia angola rozszerzonego. Teraz kolejna pani Litwinka z pretensją i postawą naturalnie rozszczeniową, że lektor jej tyle samo, co ja oferował. ahaha w końcu obniżyła stawkę sama o piątaka. wow! binzes życia zrobiła. Ale ok, zobaczymy, czy paniusia się odedzwie. Oczywiście jestem świadoma, że nie jestem ani tłumaczem, ani nauczycielem ani lektorem, ale dobra, bez pretensji.. tyle, że ja też muszę dla niej materiały znaleźć i jakoś rozplanować i ustalić, co panienka umie, a co nie, no i nie wydaje mi się, że na warunki warszawskie to jakoś specjalnie dużo, ale spoko, mogę zaczynać od mniejszych kwot, tylko do kurwy nędzy niech się zdecydują. Tutaj korky rozchdzą się, jak ciepłe bułki.. mhm mal sehen.


Dźwięki kawałków Myslovitz zaczęły mi przypadać do gustu.


Pytasz wciąż co tam u mnie czy coś
Czy zmieniło się tu, chyba nie

Znowu dziś chciałem odmienić świat
Ale z tego i tak nie wyszło nic

Smutna twarz, czy to już jestem ja
Czy to ten kogo ty tylko znasz
Ja i tak przecież nie zmienię się
Choćbym nie wiem naprawdę jak chciał

Tylko pstryk i już nie ma mnie             
Czasem bardzo tego chcę

Zostawić wszystkich was
Szukam czegoś przez cały czas
Co zatrzyma mnie


Wszystko drży i przeszkadza mi śmiech
Lepiej odejdź już stąd, zostaw mnie
Nic to nic, przecież wiesz, przejdzie mi
Tylko deszcz zmyje z szyb brudny śnieg

Tylko pstryk i już nie ma mnie
Czasem tylko tego chcę
I już nie starać się
Siedzę sam w tej wieży bez dna"


nie wiem, a może ja lubię sie tak zagłębiać w smutku, bólu i cierpieniu a potem jęczeć, jak mi bardzo jest źle? hahah nieźle bym się zakumplowala z Werterem :P


"W samolocie i na lotniskach czuję się jak w domu. Wszystko,czego tacy jak ty nie lubią- suche, pełne wirusów, klimatyzowane powietrze, słone, jakby zroszone gorącą naftą jedzenie, dołujące sztuczne oświetlenie- przez lata zrobiło się bliskie, znajome, przytulne. Uwielbiam poczekalnie Compass Club dla VIP-ów, zwłaszcza tą flagową, w Denver, z cyfrowym dozownikiem soków, głębokimi zamszowymi kanapami i z oknami od podłogi do sufitu z widokiem na kołujące samoloty. Uwielbiam restauracje i kąciki barowe przy gate'ach, wypchane aż po jarzeniówki minipizzami na pełnoziarnistym cieście i ciastkami z karmelem. Lubię nawet sieciowe hotele przy obwodnicach, widoczne z pasów startowych, w których- ze względu na obowiązki służbowe- czasami kończy się moja wizyta w danym mieście. Preferuję pokoje z aneksem kuchennym i stołem konferencyjnym. "  "Mam pokojową naturę. Tu, w powietrzu, jestem w swoim żywiole. Nie traktuję latania jako niedogodności, w przeciwieństwie do kolegów w ISM ruszających w podróż, by udowodnić swą lojalność wobec żądanej takich dowodów firmy- która- jak słyszę- od czasu do czasu nawet to nagradza"  (..) Nazywam to Powietrznym Światem- tę atmosferę, to miejsce, ten styl"


"Żeby mnie poznać, musisz ze mną polecieć. Siadaj. Ja przy przejściu, ty przy oknie- osaczony" Goodbye X. Kurde ten marzec taki dla mnie ciężki, nawet nie potrafiłam mu okazać radości, z tego, że zadzwonił się pożegnać. A marzec ma jeszcze 16 dni.. oby nie było coraz gorzej :/ Może powinnam zaparzyć melisę..



"Próbowałem pozbyć się uczuć, ale to niedorzeczne. To najgłupsza rzecz, jaką możesz zrobić, ponieważ tyko odsuwasz w czasie to, co nieuchronne. Pewnego dnia będziesz musiał stanąć oko w oko z tym wszystkim, zamiast próbować uodpornić się na ból."


J. Depp



Modlitwa przed zaśnięciem: A jutro lub pojutrze ześlij mi kogoś z mocno rozwiniętym płatem czołowym. Kogoś komu, jeśli będzie trzeba, bez żalu pozwolę odejść. Kogoś kogo imię nie będzie kolejnym błędem na liście. Amen."


 



Nieprawda, że czas leczy rany i zaciera ślady. Może tylko łagodzi przykrywając wszystko osadem kolejnych przeżyć i zdarzeń. Ale to, co kiedyś bolało, w każdej chwili jest gotowe przebić się na wierzch i dopaść.


— Lucjan Nowakowski - Mummi  ---> oj dokładnie, żeby to było wszystko takie łatwe, jak się mówi :/


 


Będę czekała. Kiedy przyjdziesz, dziś zrobię znacznie więcej, żeby
cię zatrzymać. Dogadamy się, co do szczegółów - barw kwiatów,
poranków, wspomnień. Nie będę już przeliczała dni, kropel rosy
i skarbów, które błysną w trawie.
Raz jeszcze, proszę, wyjdź
z moich snów. Bądź blisko. W tańcu, łóżku i tam,
gdzie będziemy się kochać. Śmiać z kuksańców
tego wymiaru. Z kolejnych nocy i nagości, która
razem z naszymi ciałami zestarzeje się. Pięknie.
Tkliwie. Nie daj na siebie za długo czekać, moja ty piękna, tkliwa,
stara miłości.



— Ewa Brzoza Birk - Bardzo prosto i krótko   DEFINITELY




Święto kobiet, poruszenie na fb oraz kacyk 2015-03-08

mhm nagle wszyscy piszą życzenia na fb, jakbyśmy nie mieli kalendarzy.. irytuje mnie to trochę. I fakt, że kilka życzeń to ja od dziewczyn otrzymałam.. plus brat, to było bardzo pozytywne i takie zaskoczenie. Oczywiście szanowny przyjaciel nie zadzwonił by pokazać, że o czymś takim kiedykolwiek pamiętał, ba! nawiedził ojczyznę, odwiedzi babcię, zregeneruje akumulatory i wsio do siebie. Niby miło, że zadzwonił, ale mam wrażenie, że się tak mijamy, że niedługo nie będzie o czym rozmawiać.. i niby mówi się "odedzwij się" itd, ale ja nie mam mu chyba niczego do powiedzenia.. bynajmniej tego, co mam nie chciałby usłyszeć.. wgl jakie przykre, żadnego kwiatka nie dostałam.. ahahah tak, doładowanie na kartę z play. Moja współlokatorka przyszła uchachana z bukiecikiem tulipanów i kilkoma czekoladami. Ach, takim to dobrze ;) W sumie, to nawet nie czuję się jakaś tam kobietą. tfuuu raczej nadal nastolatką czy takim dzieciuchem :P


Nie obyło by się, jakbym od czasu do czasu nie najebała się tak chamsko, że ludzie z mego otoczenia mają urwanie dupy ze mną..tia, znów spadałam z łóżka, mówiłam po niemiecku i takie różne "atrakcje" związane z byciem pijanym.. i chyba muszę kupić sobie nową poduszkę.. a tę akademicką oddać cichaczem, jakkolwiek źle po wypraniu nie będzie wyglądać. No wyszło jak zwykle, miałam tylko trochę się napić i popłynęłam.. nie, nie dlatego, że byłam smutna czy w depresji, ale chyba z braku rozrywki. Naprawdę..  pisząc to, dziwię się sama sobie, ale chyba tak właśnie było.. coraz częsciej sobie zdaję sprawę, że nie mam do kogo wyjść.. to chyba trochę przerażające, nicht wahr? ;/ Na szczęscie nie pozwalam sobie zbyt często na takie "odpływy". poza tym chyba uchodzę za dziwadło w grupie. Bo nie poszłam dwukrotnie na piwo z ludźmi. Powiedziałąm otwarcie, że wolę się wyspać, bo uczyłam się dzień wczęsniej na językoznawstwo, które nie było tego warte. Nie widzę potrzeby wielkiej integracji, choć zawistne spojrzenia na zajęciach też miłe nie są. (a może i ja wmawiam sobie, że są zawistne, choć nadambitnych nikt nie lubi) choć są osoby, które to doceniają, ale to jakaś garstka tylko.  I wczoraj był melanż w domu jednej z dziewczyn i chyba specjalnie było głośno mówione, kto został zaproszony, a kto nie.. w sumie nie martwiłabym sie tym psiapsiułowaniem, z doświadczenia w lo wiem, że z wielkich przyjaźni wielkie gunwo wychodzi, więc mal sehen, was die Zukunft bringt.


poza tym zjebałam z jednych zajęć.. zwyczajnie nie miałam ochoty się tłumaczyć, czemu nie ułożyłam wierszyka po niemiecku o miłości.. no jeszcze tego kurwa brakowało.. jakie to dziwne, że zwyczajnie nie potrafiłam się przemóc, żeby cokolwiek na ten temat napisać.. niby banalny, ale ja miałam totalną  próżnię w głowie.  I miałam mieć już przynajmniej jedne korki z angola, ale wiecznie komuś sie cos nie podoba.. super, to wasza nie moja matura. Ludzie najlepiej by chcieli, żebym zwijała się z wykłądu i siedziała za zeta dosłownie całą godzinę.. sorry, nie ma kurwa przebacz i tak w sumie sądzę, że nie zdzierałabym. No lektorem czy nauczycielem, a już na pewno native'm nie jestem.. sorry gregory. Dobra, spadam, dziś mało natchniona notka, ale jakoś to być musi. Może jeszcze kiedyś wyjdzie słońce :P



"Wiem, że jestem człowiekiem trudnym, ale jeżeli można w ogóle mówić o pozytywnych stronach mojego charakteru - jest to chyba wierność, której umiem dokazać ludziom, jeśli ich kocham i lubię."


Marek Hłasko



e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]