klasycznagorzka | e-blogi.pl
Blog klasycznagorzka
KROPKA NIENAWIŚCI 2015-01-16

Wróciłam z zajęć. Poukładałam kilka rzeczy, jakieś naczynia pomyłam itd. Teraz mogę cos naskrobiać. Od czego zacząć?


Dziś zaliczyłyśmy te pieprzone słuchanki. 4- ? serio? umiałam ją na pamięć. Nie komentuje sposobu oceniania. Pani miała jakiś nijaki humor. To chyba najwięcej wyjaśnia. Chwilowo przechodziłam lekkie załamanie nad sensem egzystencji na wydziale. Miałam ochotę się najebać. Pożaliłam się Gosi. Pomarzyłyśmy lekko o wymianie do DE. Sporo innych zaliczeń pojawia się w międzyczasie dlatego mam taki chaos w głowie, że nie wiem o czym już pisać. Na pewno o Karolince. Od poniedziałku jest w szpitalu i martwimy się o nią. Jeśli jej pobyt się przedłuży to ją odwiedzimy. Kolejna sprawa, że zaczęłam się zastanawiać czy jestem na tyle beznadziejna i nie ma o czym ze mną rozmawiać, że potrafię tylko potakiwać i tyle. Otoż nie. Debilem nie jestem i robienie komukolwiek pretensji, że nie za bardzo zna się na profesji słuchacza niczego takiego nie oznacza. ahahah ! rym! I wgl teraz się zastanawiam, jak można kogokolwiek za to zjebać? Nikt nie wymagał ode mnie wiedzy na temat analizy SWOT (czymkolwiek jest), maszyn do cięcia drewna, prawa konstytucyjnego czy kartografii. Mann! Jak tak można?! I mówi Ci podobno przyjaciel, czy nie możesz powiedzieć coś ciekawszego niż potakiwanie i że byłoby milej. Do kurwy nędzy! Mimo tego braku wiedzy zawsze było o czym rozmawiać. On ma chyba jakiś problem ze sobą i "towarzyszem". Nie moja sprawa, nie chcę nawet wiedzieć nic na ten temat. 


No i generalnie pochlipałam sobie leżąc w łóżku, ucząc się tego jebanego niemieckiego (taaak, momentami pojeżdżam temu językowi) i sobie myślę, mhm "15 stycznia" oczywiście przypomniało się, co robiłam 2 lata temu o tej porze. Nigdy KURWA WIĘCEJ. Miałam zachować pozytywne wspomnienia, ale niekoniecznie potrafię. Nic nie było jak powinno. Nic tak jak ja chciałam. Na początku było współczucie, było sorry. Teraz dostaję zjeby, bo staram się jakkolwiek wysłuchać. POZDRAWIAM ZDECYDOWANIE. Nie mam zamiaru odzywać się pierwsza. A o dziwo ciągle widzę go na czacie. Ale oczywiście ktoś romansuje. Jebać to. Mogłam dwa lata temu tak bardzo zerwać kontakt do maksimum, zrobiłam coś zupełnie odwrotnego. Oczywiście teraz to ja mam zrytą psychikę, żal i traumę. Tymczasem ktoś sobie cudownie układa życie, bywa tam i ówdzie na melanżach typu różnego. ahaah chyba Sylwestrowa euforia i radość się skończyła. A szkoda.. naprawdę.


No i za chwilę mam trochę więcej wolnego czasu. Smutno mi, bo wszyscy sobie gdzieś jeżdżą, ale nie wiem, co ze sobą począć. Nie mam raczej gdzie, ani z kim. Chujnia z grzybnią. ahhahah o muj borze, co się uśmiałam! Znajomy ma urodziny, a na fb pani od polskiego- stara panna na osi czasu wpisała mu serduszko. ahahahha przypadeg? nie sądzę. Ja otrzymałam feedback treści "lol. thx." ahaha z kropką nienawiści. ahahahaha!


Plus buduję kontakty w grupie. Wgl zdziwiłam się. Są osoby, które tak czy inaczej zapiszę na listę na wykładzie. Do nich zalicza się m.in X. Z wdzięczności zaproponował kawę. Mhm brzmi spoko. Nieeee, żeby nie było, nie bierę się za zajętych ludzi. Będzie kawa będzie fajnie, nie, to też w porządku. Nie oczekuje ani nie spodziewam się niczego. Za dużo mam innych rzeczy na głowie, żeby poświęcać tej kwestii więcej czasu. Co nie zmienia faktu, że fajnie mieć ziomków w grupie.


Następna kwestia to niezaliczone nagranie z niemca. Nie wiem jak już mam czytać te teksty. Udawać Niemki nie umiem. Niedorzecznym jest spodziewać się cudów mając 10,5 h niemieckiego na tydzień. Wieeeem, powinniśmy robić sami Presschau, radio itd. Ale czy ja do kurwy nędzy nie mam innych obowiązków i tak może to zabrzmi dziwnie ale ŻYCIA?? tak, wybrałam sama tą lingwę. Chciałam tego. Błogosławieństwo i przekleństwo zarazem.


Dobra, brzuch odmawia posłuszeństwa i domaga się czegokolwiek. Pierogi w ruch i oglądamy film. Jutro gościmy Kasię ;)


 



"Jestem typem depresyjnym i neurotycznym. Ze skłonnościami do autodestrukcji. Zdarzają się dni, kiedy budzę się i nie chcę ani nie mogę wstać z łóżka. Bo jest ciemno, bo pada deszcz, bo jest mgła, bo jest zimno, bo wszystko jest kompletnie bez sensu, bo jestem stary, bo jestem brzydki, bo nikt mnie nie kocha, nikt nie ma dla mnie czasu i nikt nie rozumie.


— Arek Jakubik



Es herrscht dickes Luft 2015-01-09

mhm w sumie dzień tak czy inaczej zapowiadał się nerwowy, nawet taki był momentami. Ale możemy zaliczyć za tydzień te słuchanki. Mam nadzieję tą ostatnią na blachę zrobić. Kolos z angola przesunęliśmy. Matko, na tej gramatyce angielskiej to robią ze mnie idiotę. Akczuali? jużuali?mhm Kein Kommentar.. ale ok, jedno się udało przesunąć, na drugie nie starczyło czasu. Atmosfera w korytarzu stresująca. Ale i tak wszyscy sypali głupi żartami typu wyszła Pani Cha. a jedyny koleś z grupy szepcze: O, Schwarze Witwe" ahahahaha to było dobre. Atmosfera w grupie się powoli oczyszcza, na szczęście nie ma Blondzi. A jej koleżanka powiedziała mi i Go, że bardziej pozytywne być nie możemy.. Gdyby wiedziała, że naprawdę nie jest tak super.


U Cullena o świętach gadaliśmy, już się z egzaminem zapowiedział i będzie rzeź.


Potem sobie przychodzę na kompa, niby chcę ogarnąć ten czeski, a tu pisze. Zły humor wyczuwam. Es herrscht dickes Luft. Jakiś ciężki piątek dziś u wszystkich najwyraźniej. Jakiś mega ciężki dzień w pracy, fajnie i mi się dostało lekko. Ale trudno, jak sobie przypomnę swoje wybuchy złości to bywało gorzej. Trzeba wysłuchać.. chociaż tyle dobrego można zrobić. Niestety niepotrzebnie wspomniał o jakimś spotkaniu, które się nie odbyło. Fuck it, nie moja sprawa. Ale jakoś mi smutno, że ma zrąbany humor. Może na wycieczce sobie go poprawi. Szkoda, że nie mogę być przy nim teraz.. ale to i tak nawet wówczas niewiele by się to liczyło. Jak zwykle zresztą. mhm "Nie tylko ty" nie tylko ja zapomniałam o wylocie. mhm i stąd ten niewypał ze spotkaniem jak się domyślam. Dzis mnie to nie rusza, kiedy zbyt dużo wolnego czasu, boli mnie to jak cholera, jak mam nawał roboty, które wg niego na Uni jest niczym, przynajmniej nie myślę o nim. Mętne koło, sen wariata. A i tak wszyscy mają się gdzieś. Jego być może w pracy, mnie wykładowcy. Boli jak bardzo martwi sie, ze nie tylko ja zapomniałam.. widocznie to ma jakieś znaczenie.. a ja musze jak glupia sluchac tego ze spokojem. KURWA! przeciez to nie tak miało się skończyć.. miało się dopiero zacząć.. Mhm on już się nawet nie kryje, że sobie jakoś próbuje "układać życie", super, a ja wiecznie to samo, jak od dwóch lat.  Super! Pokarało mnie chyba, że znajduję się w tak beznadziejnej sytuacji, w której nie mogę absolutnie nic zrobić, by ją zmienić. Pozdro MILJIOn. Nie chce mi się do niego pisać. Bawi się w najlepsze, ja tutaj cierpię. Super! o niczym innym nie marzyłam po prostu.  I nie chce mi się dostawać, bo jakiś "towarzysz " go wystawił. Super! Mam nadzieję, że jeszcze wielu tak zrobi, choć nawet po tylu sytuacjach nie poczuje, że jest ktoś, kto by tego nie zrobił. MIRACLE BITCH.Może i on powinien się czuć jak i ja. Nie jestem nawet w stanie zliczyć środków uspokajających, zjebanych popsutych dni i łez. aaaa no i alkoholu          Nie jestem.. za dużo. A teraz nie ma już nic.. dopiero tutaj przyjaźniąc się z Go odkrywam co to radość, beztroski śmiech. Jest naprawdę mega super osobą. Mogłaby mi psychicznie pomóc, ale nie mogę chyba jej opowiedzieć tej historii. Jednak nie. Jest dobrze jak jest. Jakoś pomykam przez ulice patrząc na ludzi, niektórym przyglądając się szczególnie, mając w pamięci pewną traumatyczną sytuację.


 


Kurde, aż mi się ten zły humor udzielił, naprawdę. Nie chcę być smutna. Wiem, że nadchodzą egzaminy, poprawki. Jest masa rzeczy do zrobienia. Lepiej lub gorzej je zrobię, ale problem będzie z fonetyką niemiecką, gościem od historii krajów anglojęzycznych, oby się noga na czeskim nie powinęła. Boże, naprawdę, nie chciałam się denerwować. Mhm :/ Ale dziś wszyscy mają jakiś dziwny humor, naprawdę. Nie ogarniam.



"Tak, możesz być wszystkim dla mnie. Wierzę w ciebie i wierzyłam od pierwszej chwili naszego poznania. Możesz wszystko zmienić, wszystko ze mnie zrobić, co zechcesz. Tylko chciej tego i kochaj mnie bardzo."


Stanisław Ignacy Witkiewicz "622 upadki Bunga, czyli demoniczna kobieta"


Czuję się dziś jak gówno jakieś.. przetłumaczę do końca czeskie słóweczka i wsuwam się pod cieplutki koc :3 chociaż tyle dobrego 02:33 oo, niedługo godzina szatana, szampańsko wręcz :/


10.01.2015 23:59


Zdecydowanie nie nienawidzę swojego trybu życia w weekendy. Wstałam o 13 :/


Dziś szaro i ponuro, deszcz, a może to właśnie rzewne łzy. Takie jakie zawsze wylewałam myśląc o sytuacji, której nie mogę zmienić. Nie mam nastroju z nikim dziś pisać. Akurat nie zauważyłam nikogo sensownego na czacie. Widocznie wszyscy bawią się dużo lepiej niż ja. Super! A propos, ktoś bawi się super w ziemi włoskiej. Pozzdrawiam stokrotnie pana. Najebałabym się najchętniej, ale szkoda czasu. Może po sesji. Humor mi w każdym razie zjebał. Nie mam ochoty pisać do kogoś, kto mnie zjebuje, bo nie mam pojęcia o tym, czym zajmuje się w pracy i że go wystawił jakiś man. To tylko Twój problem. Sam tego chciałeś i się o to prosiłeś. Mogło być inaczej. Wiesz o tym. Żeś panem swego losu. Możesz jeszcze dużo zmienić. Nikt jednak wieczność czekać nie będzie.


A tak ogólnie? mhm buduję spoko kontakty w grupie. Umacniam relacje z Go i Ka. Próbuję utrzymać jak najlepsze ze starymi przyjaciółmi. Zwłaszcza z Li i I. Taaaak, temat do rozmowy znajdzie się zawsze, ale czasem mam wrażenie, że niekoniecznie. Ale tak to jest kiedy mieszka się w innych miastach i obraca w innych środowiskach. To jest oczywiste. No i próbuję jakoś pogodzić te dwie osoby ze sobą, bo jak na początku była to mega przyjaźń to jakoś z biegiem czasu coś się popsuło. Chciałabym dla nich jak najlepiej, ale zrobią z tym co zechcą. aaa, no i sama mam nową współlokatorkę, studiującą finanse. Śmiechowa jest.



"Smutno mi, Boże. Nie potrafię pogodzić się z tym światem."


Barbara Rosiek - "Pamiętnik narkomanki"




"Czasami myślę, iż w środku jestem pusty jak wyłuskana łupina. Jestem pustką, której nie można niczym zapełnić. A jednak ciągle żywię nadzieję, ogromną nadzieję, że smutek ten kiedyś się skończy."


Mercedes Lackey - "Czarny Gryf"


11.01.2015 17:00


znów wstaląm o 13. Pozdro 600. Obejrzałam zdjęcia ze studniówki naszej Alma. Boże, jak oni wszyscy slicznie wyglądali :D aż mi się przykro zrobiło, bo na swojej nie byłam. Na jeszcze poprzednia na którą miałam "przyjemność" się udać była beznadziejna. Chujowa z perspektywy czasu i chyba żałuję, że tam się pojawiłam. Nie to, że się najebałam, potem rozbeczałam i rozmazałam makijaż, to mnie ciągano po parkiecie jak lalkę, jakiś matematyk tylko obracał i jeszcze co najgorsze zawaliło mi się wtedy wszystko i to wcale nie żart. Alkohol zrobił swoje i pewna rozmowa, po której nie trzeba było mi wiele wyjaśniać.  Od tamtego momentu nic nie było jak należy. I teraz też nie jest. Nie odzywał się od piątku. Może i dobrze. Jak zmądrzeje to sam napisze. Ale nie wiem, co musiałoby się stać, żeby naprawdę zmądrzał. Nie wiem. I'm looking for a miracle. oooo i jedna z lepszych kolezanek pojechala dialogiem:


-ej a tak wgl to c cały czas się mnie dopytuje czy ty jesteś z tym swoim fle czy nie ?






*oczywiscie, ze nie









zawsze tak to wyladalo i wyglada








ale nie

- szkoda

* wiem




mhm to jest nic, po Sylwestrze byly cztery wiadomosci na ten temat. A wez sie usmiechaj i mow, ze jest wszystko super, no kurwa tak sie nie da. i juz widze te jebana zielona KROPKE na czacie. Super, kurwa!


 



"Motyle odfrunęły. Nadzieja umarła. Marzenia zderzyły się z rzeczywistością. Mogliśmy napisać swoją historię. Mogliśmy budzić się obok siebie, trzymać się za rękę, patrzeć sobie w oczy i milczeć. Mogliśmy. Przeżyłam rozczarowanie. Jak widać, wszystko można przeżyć.


PS: Boli mnie cisza od niewypowiedzianych słów."





"Będzie dobrze" 2015-01-02

Jest!! Przeżyłam tego Sylwestra. Powiem nawet więcej, był najlepszy jak dotąd się wydarzył. Oczywiście wszystko to zasługa Pana Przyjaciela. ahaha dawno się tak nie naśmiałam. Trochę wspomnień wróciło, znów kilka osób myślało, że ahahha "romans odnowiony" ahaha gdybym miała tak ciekawe życie jak tylko inni wiedzą więcej. Ach, wówczas to żyć, nie umierać. Natomiast jest miernie, ale stabilnie. ahaha oczywiście nie obyło się bez przypałów typu prawie się zgubliśmy, albo nie było co jeść, więc gotujemy zupę xD


Bałam się, że będę go przez te 3 dni źle traktować i pociskać. Na szczęście obyło się bez pocisków.  Czyżbym pozbyła się bólu i nienawiści? A może to tylko krótkotrwałe, w przypływie radości i euforii? Nie wiem, ale znów jest inaczej. To chyba znów sprawił czas, zajebisty czas, który leczy. Niby fajnie, ale jest pustka. Niby nie znieczulica, ale jest dziko. Mimo wszystko cieszę się, że mnie odwiedził. Odzwyczaiłam się od jego obecności, jak kiedyś zawsze po szkole wiedziałam, że znów będziemy się gdzieś włóczyć. Cholernie ciężko było potem, po wyjeździe. A teraz znów trzeba było się pożegnać. Potoku łez nie było, ale tak coś za serce złapało. Cholera, ten piekielny sentymentalizm. hahaha sam jeden wśród Niemek w przedziale. ahaha! to jest szczęście :D


A ja wracam do rzeczywistości i czas ogarnać tyłek i zdać egzamin z czeskiego. ahaha! to nie żart, serio się boję trochę :(


Frau A.K- Beratungstelle- Wie kann ich Ihnen helfen?


Kocham ten moment kiedy ludzie opowiadają mi o swoich problemach sercowych, a jak im cudownie pomagam. W sumie pocieszam, na siłę wyszukuję argumenty, by poprawić nastrój rozmówców, dać im siłę czy whatever.. kurde.. zostanę psycholożką w DE normalnie :P


"Wiesz, że byłam jego jedynym przyjacielem? Ja myślę, że miłość to jest głównie przyjaźń. To, że można sobie wszystko powiedzieć, że drugi człowiek zostanie zrozumiany. I tak było z nami. I wiesz, od razu wiedziałam że będę musiała czekać...Mogę czekać, bo wiem że czas nie ma znaczenia jeśli się wie, że spotkało się właściwego człowieka."


ahahaha o muj borze, właśnie się dowiaduję, że moja korepetytorka, a teraz nawet więcej niż znajoma, poszła za moją radą i znalazła kogoś w necie. hahaha! o mój boże, śmiałam się jak głupia. Nie z jej głupoty, tylko z tego Beratungstelle hahaha- niezła wiksa. Wczoraj pobeczałam się jak głupia przy Gluhwein. Pozdro milion dla mnie. Teraz też beczę czytając znalezionego tu przypadkiem całkiem bloga.. przypomniał mi o czyiś rozterkach.. super, super, chujowo chujowo. ahahha chyba jestem pojebana. I niech tak zostanie.


o ja pierdolę, im dłużej czytam tamtego bloga, tym bardziej ryję sobie banię, a już jestem spaczona w pewnych kwestiach. Super, nic tylko pogratulować. Nie chcę, nie mogę nigdy więcej znaleźć ani celowo, ani przypadkowo tego bloga. Nie mehr.


Dobra, czas na spanie, przydałoby nauczyć się tych tekstów na piątek. Ona będzie bezlitosna :/


Ps. czy muszę widzieć tą jebaną zieloną kropkę przy twoim imieniu i nazwisku o 2:16 am? Nie pytam czemu


przeszukałam notki , by usunąć jeden cytat. Wprawdzie ten blog był obejrzany przez ok 1 800 osób (jeśli się nie mylę, a nawet i deltę pamiętam). W każdym razie nikt nie musi znać mego położenia na tyle dobrze.



"Wszyscy są jakoś zadowoleni ze swoich miejsc, które im wyznaczyło przeznaczenie i łańcuch genów. Wykonują skromnie, co im każe Wielka Entropia. A ja obrażam się na los, na swoje ograniczenie, na Pana Boga. Pragnę czegoś, czego nie mogę. Marzę o tym, czego nie będzie. Tonę w sześćdziesięciu litrach własnej trującej wody, ja, zdefektowany ssak dwunożny."


Tadeusz Konwicki – Mała apokalipsa



ahahah dobra, czas jakieś buciwie zakupić :/

ahahahhaah 6-01-2015 01:48

ahahahaha, kurwa, znalazłam kolejny dziwny blog. Wniosek: nie ja jedyna jestem tutaj dziwna, ahahahahha płaczę do łez. o muj borze, ależ głupie problemy majo ludzie. ahahaha


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]