klasycznagorzka | e-blogi.pl
Blog klasycznagorzka
Dobre 2014-10-24

Najadałam się jak student :3 tyle rzeczy do zrobienia


"Milo by bylo spedzic ten czas razem bo spedzalismy ostatnie 2 sylwestry spedzilismy razem no ale bd jeszcze pewnie okazja"


mhm jakoś średnio chyba mnie wzrusza ta wypowiedź, choć powinna. Nie ten czas, nie ten kontekst. Gruzy, gruzy,gruzy. Spotkać się spotkamy i znów poudaję, że wszystko jest cool.  Jeszcze jakiś czas temu dałabym się zabić za takie teksty, nikt jak on  nie wzbudza we mnie takich uczuć, że w jednej sekundzie bym go siekierą cieła, a w drugiej chciała najmocniej na świecie przytulić. Nie wiem, czy serio jest mu przykro, ale wiem, że Sylwester w miescie B będzie dla niego lepszy. Bo beze mnie, bo tam, bo moze z kimś innym. Do myśli nie dopuszczam, ze ktoś taki wgl istnieje. Choć teraz wiem, co on czuje. Wielkie miasto, anonimowość straszna i taki smuteg, samotność w tłumie.  ahaha 2 sylwestry? no tak, ale każdy był nieco inny, za pierwszym wiedziałąm, że będzie wóz albo przewóz w najbliższym czasie, za drugim cieszyłam się z jego obecności.  Wyszło jak wyszło, znajduję się właśnie tutaj i znów jestem sama. "Na końcu i na początku jest samotność" no taaak. Zmniejszam do minimum częstotliwość naszych konwersacji, by zbyt wielu rzeczy już nie wiedzieć. Z jego życia.


ahahah dwa razy użył słowa "razem" "spędziliśmy" ahaha wiem, lubię rozkładać na czynniki pierwsze i dopatrywać się tego czego w tym momencie potrzebuję i chcę. Miałam dziś jakiś koszmar: niosłam jakieś dziecko na ręcach, do czyjegoś domu, bo matka się słabo nim interesowała. Potem jakieś inne dziecko miałam kąpać, całkiem duże już i chciałam nagrzać wody, ale z tej kuchenki ulatniał się gaz...Obudziłam się wystraszona, nie bardzo jeszcze kojarząc, gdzie się znajduję.. jedyne czego tego ranka potrzebowałam, to jakieś może niekoniecznie silne, ale ramiona i to wcale nie swoje! haha!


"



"Tajemnica polega na tym, by czuć, że jest się komuś potrzebnym. Wtedy człowiek, choćby nie wiem co, zawsze znajdzie siły, żeby sobie poradzić ze wszystkim. Najgorzej, kiedy ktoś się budzi rano i nikogo nie obchodzi, że się obudził. To jest prawdziwe nieszczęście, nie choroby, brak pieniędzy, czy inne sprawy, których ludzie tak się boją."


/Mroczna


Bo wiecie, chyba wiem, co pomogło by mi.. dzięki czemu mogłabym być trochę szczęśliwsza, ale nie można się na siłę zakochiwać, no po po prostu nie można.. mhm poza tym nawet nie spostrzegłam nikogo w miarę ogarniętego.. wybredna, jeszcze nie stara, panna, haha!  ahaha KOmma Gebrauch zawsze spoko.


Jak żyjesz
wśród coraz zimniejszych ścian
ulatnia się z nich wilgotna
woń naszych ciał



Czy Ci nie chłodno?


Jak zasypiasz
nie na mojej
piersi
nieopleciona gałęziami
moich rąk, moich nóg
kto poprawi
opadającą rękę – nim zemdleje


Jak wracasz z niespokojnych snów
bez pocałunków, które jeszcze się śnią
a już budzą
każde włókienko Twego ciała
każdą żyłkę


Jak wędrujesz labiryntem głuchych ulic
nie trzymając się mojej ręki


Jak wchodzisz po zmęczonych schodach


Jak żyjesz kochana
beze mnie?


Dlaczego żyjesz?"


— Bohdan Urbankowski "Dlaczego"



 


Cichosza 2014-10-19


złapałam kilka minut by znów napisać. Ale od czego zacząć? Na pewno, że wiele obowiązków i że czeski mnie trochę denerwuje, ale chcę próbować, dla siebie. Przeprowadziłam się do innego akademika, mam fajne współlokatorki, a właściwie już jedną.. Lu, come back! Druga zaś to Dasha, więc pokój taki międzynarodowy :* Nigdy nie chciałam mówić po angielsku, ale teraz jest wręcz przeciwnie. W końcu to jest rozmowa w naturalnych warunkach itd. Z niemieckim dalej są opory, ale trzeba nad sobą pracować. Staram się tam czasem na tych zajeciach powiedzieć, nawet jeśli w połowie zaczynam mylić języki. Ale jest wesoło za to i Chałabiś już nie była tak zła na nas , jak ostatnio. Nie wiem, za co się zabrać dosłownie, lepiej jednak za coś niż za kogoś.. mhm i tu moja ukochana przyjaciółka, za którą tęskknie jak cholera twierdzi, że właśnie powinnam za KOGOŚ ahahhaah, jak na polowaniu. I wiem, że ma rację, i stara się mi przetłumaczycć, ze ja tak nie mogę dalej żyć, i wmawiać sobie, nawet jeśli osoba T wstawia jednoznaczne statusy na fb, które oznaczałyby, że nie próżnuje. Krew mnie zlewa i cholera bierze czytajac to. On tak bardzo nie zdaje sobie sprawy, jak jest przykro, mimo iż minęło tak dużo czasu. Nawet nasze rozmowy są jałowe i mdłe, a on niewinnie podsyca moją złość. Zaczynam coraz częściej nawet sądzić, że ta przyjaźń mnie niszczy. taka tam destrukcja, tyle, że tylko w jedną stronę. "There's a sudden chill in our friendship" wyczytałąm kiedyś w słowniku. Prawda. To, że nie widzimy się w Sylwestra, to pewne, a co ze świętami? Mhm nie wiem, nie wiem, czy chcę się zobaczeć.  A moja I mówi, idź, poznaj, pogadaj, zaprzyjaźnij się. Rację ma. Es steht auBer keiner Zewifel. Ale to nie takie proste, ja mam serio wyjebane na tych wszystkich kolesi tutaj. Przecież nie można się do niczego zmuszać.. jest uczucie pustki, ale jest też i niechęć. I tak sobie żyje od poniedziałku do niedzieli, od wykłądu do wykładu, od wyjścia na zakupy do biedry do pustej lodówki. Teraz też siedzę sama. Ale lubię to. Przynajmniej teraz. Zwłaszcza w takim surowym, posprzątanym pokoju. Przytulne pomieszczenia sprawiają, że grzej mi się skupić, ale teraz jest cisza i spokój.  Ale chyba tak nie zawsze będzie, co? Boże jestem głodna nieziemsko.. dzisiejszy harmonogram dnia totalnie odstaje od normalnego.  I chadzam sobie na body shape. Jest fajnie. Dziś miałąm okropny koszmar. Jechałam autobusem do domu, byłam już w Kamieniu i nagle w autobusie były węże, pająki i jaszczurki i nikt nie raegował na to.. i przy kąpaniu zauważyłam że mam na nodze cos jakby siniak, tyle, że nie pamiętam, bym się uderzyła.. jak to dalej się utrzyma, to muszę działać..


ale właśnie.. nie opowiedziałam o wszystkich osobach, które tu poznałam. Pierwszą z nich jest Magda. Poznałyśmy się na fb i chciałyśmy razem mieszkać, los jednak chciał inaczej i ja jestem w jednym akademiku, ona w innym. Ale to jedna z takich bratnich dusz. Niestety nie było nam dane lepiej się poznać. Niby jesteśmy w tym samym mieście, ale tu dojedź, tu dojdź i czas pędzi na łeb, na szyję..


Kolejna osoba to Gosia. Dawno nie widziałam tak radosnej, pozytywnej osoby. Bardzo się trzymamy mocno, i wszystkie prace w parach razem. Dopełniamy się. Ona optymistka- ja raczej odwrotnie. Ona bardziej uwielbia niemiecki, ja zaś odpoczywam na angielskim.. miód dla uszu. Mimo to bardzo się polubiłyśmy od pierwszego spotkania, choć mogłąbym być bardziej entuzjastyczna, żeby i mi się udzieliła ta radość.


A reszta ludzi, to osoby których imion nie pamietam nawet, bo tylko od czasu do czasu coś od nich pożyczam, np kabel do Internetu, czy miski i między nimi obcokrajowcy. Przynajmniej nie obsrywam się tak przy konwersacjach. A co stolycy.. jest dużo lepiej, nic mi się na szczęście nie stało. Przynajmniej jedna była zaleta tego, że mieszkałam na Grochowie.. nauczyłam się co i jak z metrem i tymi pociągami. Kiedyś trzeba. Niestety, wstyd przyznać ale po trzytygodniowym pobycie nie byłam na Starówce itd ahahahah ale byłam blisko ambasady Niemiec. Park botaniczny i część Łazienek zaliczona :) Doobra, wracam do pracy. :*


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]