klasycznagorzka | e-blogi.pl
Blog klasycznagorzka
mroczne kakałko 2014-08-21

ah, od czego by tu zacząć.. moze od tego, że sezon na spanie w dłuższych pidżamach i popijanie kakao w łóżku uważam za otwarty. Niestety własnie to kakałko mogło spowodować maraton koszmarów i strach przed zaśnięciem..


sierpniowe dni stały się takie chłodne.. zupełnie jak mein Herz.. czas na cieplutkie sweterki, i może na jakieś przytulasy, których nie będzie.. a sie obejrzymy , a tu przyjedzie jesień, jak czas szybko mija.. w sumie całe to wolne na coś czekałam.. na wyniki matur, na rekrutację, papiery na studia, odpowiedzi na cv, na twój powrót, na spotkanie, na odjazd, teraz czekam na przyjazd Li, koncert, potem na październik... Jesień... zmysłami poznaję ją jako zapach ziemi , ziemniaki, zapach palonych, zeschłych chwastów, dym, zimny, chłodny wiatr, dzieci zmierzajace na przystanek, ostatnie skrawki lata... pożegnanie z naturą, a powitanie świata z betonu


i znów pożegnanie na cztery miesiące.. ciepły, wesoły i kochany głos w telefonie, no tak, ty się cieszysz z powrótu.. a mi jest tak cholernie pusto, wiem, jestem jedną z ważniejszych osób w twoim życiu, ale nie najważniejszą.. ale z pewnymi rzeczami nie można się pogodzisz, no po prostu nie można...


Lubię zapach swojej pidżamy, tak wiem, to dziwne, ale zawsze mam wrażenie, że są na nich takie resztki snu, resztki marzeń sennych... wgl niedawno Pani Polish Polyglot powiedziała, że dzień lingwisty jest dłuższy, tylko dlatego, że ciągle uczy się czegoś nowego.. zupełnie jak dziecko.. kurcze jakie to prawdziwe, od dawna w sumie coś takiego czułam, a nie umiałam ubrać w słowa.. ale to prawda, kiedy uczę się słówek, gramatyki, to nic nie ma znaczenia, nic się nie liczy.. nawet to, że właśnie przypalają się jabłka z cynamonem czy, że woda sie ugotowała.. czas wtedy dłuży się, nie liczy się nic, ja, kawa, muzyka, radosne pląsy, śpiewy i deutsch czy englisch... ah, bycie takim prawdziwym lingwistę musi być piękne...



I thought I saw a man brought to life,
He was warm, he came around like he was dignified,
He showed me what it was to cry,
Well, you couldn't be that man I adored.
You don't seem to know, seem to care, what your heart is for,
But I don't know him anymore,
There's nothing where he used to lie,
My conversation has run dry,
That's what's goin' on. Nothing's fine I'm torn...

I'm all out of faith,
This is how I feel,
I'm cold and I am shamed,
Lying naked on the floor,
Illusion never changed,
Into something real,
I'm wide awake and I can see the perfect sky is torn,
You're a little late, I'm already torn,

So I guess the fortune teller's right,
I should have seen just what was there and not some holy light,
To crawl beneath my veins and now,
I don't care, I have no luck, I don't miss it all that much,
There's just so many things,
That I can't touch I'm torn. 


tekst niezły, ale wolę nie wierzyć nawet, że pasuje do mnie.. ah, niedawno odkryty zespół New Model Army, jest świetny i już 12 września będzie można go posłuchać na żywo :D a i tak kończąc tęsknię za swoim małym pokoikiem w internacie, na końcu korytarza, odosobniony od całej reszty dawał poczucie odrębności i bezpieczeństwa i na końcu zaczęłam to traktować, jak dobrodziejstwo. W ostatnim roku to wręcz lubiłam, gdy mało kto mnie w nim odwiedzał. Wtedy mogłam poczuć się jak pustelnik, zżyć się z mą przyjaciółką  czyli samotnością.  Pokój malutki, ściany białe, jak w psychiatryku nieco, ale zawsze można to zasłonić plakatami, tak więc i u nas było. A w kącie mały stolik, uwielbiałam uczyć się przy nim niemieckiego, zwłaszcza przy świetle świec czy lampki z nogami założonymi po turecku i owocową herbą w kubku. Nastrój taki wręcz romantico. I zawsze uwielbiałam obserwować co się dzieje za oknem, a najbardziej gdy padał śnieg czy deszcz. Czasem ktoś znajomy wędrował ku Żabce, jakieś dzieci wracały ze szkoły, ktoś szedł na spacer z psem, a inny maszerował w stronę Maca, by wepchnąc w siebie kolejną porcję tego dziadostwa. Ale wieczorami blask latarni miał w sobie coś magicznego i czego tam tak wypatrywałam, nie wiem, może księcia ahahha. Tak, niby zawsze jakoś się przywiązywałam co rok do tych pokoi, choć i mieszkancy się zmieniali, inne wydarzenia miały w nich miejsce, i ja o rok młodszy gówniarz, to w tym roku jeszcze bardziej mi szkoda tego pokoju, mimo iż segment nie był zbyt błyskotliwy ani ciekawy ani chłonny na wiedzę itd.. No ale co się dziwić, ten rok wgl był bardziej intensywny, w naukę, przeżycia, dobrze, że nie w alko.. i nawet tu, na e-blogi jestem prawie rok, ale początki były trudne, może gdybym pisała notki od półtora, byłyby weselsze.. Ale teraz znów będzie trzeba otworzyć się na ludzi, bo gdzie na lingwie, ktoś się zaprzyjaźni z takim dzikusem...


 


"A może warto dalej żyć, przetrwać złe chwile i później z pobłażliwym zdumieniem przypomnieć sobie te drobne okruchy klęsk i dziwić się, że tyle mogły znaczyć kiedyś i tak niewiele brakowało do ostatecznego kroku."

Tadeusz Konwicki "Kronika wypadków miłosnych"


"Tęskniła za nim nieus­tannie. Oprócz prag­nienia od­czu­wała tyl­ko to jed­no: tęsknotę. Ani zim­na, ani ciepła, ani głodu. Tyl­ko tęsknotę i prag­nienie. Pot­rze­bowała tyl­ko wo­dy i sa­mot­ności. Tyl­ko w sa­mot­ności mogła za­topić się w tej tęskno­cie tak, jak chciała."


— Janusz Leon Wiśniewski


kurwa, nawet nie mam z kim wyjść na spacer czy rower, popisać czy coś


ps. Czy mój najdroższy przyjaciel nie bawi się przypadkiem za dobrze?! ja wcale się nie wzburzam.. wcale..


 


Czarny chleb i czarna kawa, Opętani samotnością, Myślą swą szukają szczęścia, Które zwie się wolnością... 2014-08-19

mhm no tak, już minęło coś na co czekałam cały miesiąc.. było spoko, ale bez szału.. myślałam, że więcej czasu pobędziemy sami, ale lepsze to niż nic.. w końcu jutro wyjazd, dopiero w tym obsranym autobusie zrozumiałam jak bardzo tęsknię.. ja nie umiem, nie chcę, nie potrafię się z Ciebie wyleczyć. Czekam jak głupia, sama nie wiedząc na co, i znów łudzenie się, okłamywania, ile tak można jeszcze żyć?  I jeszcze raz pozwoliłam sobie nieco popłynąć.. i zawsze ten sam wniosek: Nikt prócz niego.. chciałabym móc patrzeć trzeźwiej, bardziej życiowo na wszystko.. jakie to przekleństwo być tak cholernie sentymentalnym i wrażliwym..


Coraz częściej mam wrażenie, że potrzebuję psychologa..  bo ile można rozpamiętywać i cierpieć.. mam gdzie wracać między studiami, do kogo napisać czy pogadać przez telefon, powinnam to doceniać, ale mi wciąż czegoś brakuje..


na lekkiego kaca, poranna praca, zawsze spoko. Pomóż mi wstać...


jedyne na co teraz czekam, to powrót Li, Summer Fall Festival i pewnie twój jutrzejszy pożegnalny telefon.


 


"Są dni, kiedy z trudem wstaję z łóżka. Mówię z wysiłkiem. Odmierzam postęp krokami - pierwszy, drugi, dziesiąty - aż do łazienki. Każdy krok to wybitne osiągnięcie. W skupieniu zdejmuję nakrętkę tuby z pastą, podnoszę szczoteczkę do ust. Nawet ten ruch przychodzi z trudem. Czuję, że jestem nic niewarta, że nie ma wartości nic, cokolwiek bym zrobiła, a już najmniej dla mnie. (...) jakbym sama była nicością, jakby w tym miejscu nie było zupełnie nic. "

— Margaret Atwood, Kocie oko


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]